A po farbowaniu włosy trzeba umyć.

Dziś coś o szamponach. Używamy ich codziennie, a czają się w nich potwory żrące i drażniące mackami swymi sięgające naszych delikatnych wnętrz.

Dlatego najpierw Was postraszę, a następnie, tradycyjnie, zaproponuję zdrową i bezpieczną opcję.

Szampony oraz żele pod prysznic i inne kosmetyki myjące do cna wypchane są tanimi substancjami, których reputacja jest coraz gorsza. Na szczęście. Jeszcze tylko wzrost świadomości i będzie lepiej.

Oto lista nieproszonych gości:

SLS – Sodium Lauryl Sulfate – drażniący i agresywny detergent na początku składu zaraz po wodzie. To oznacza, że jest go najwięcej. Jego moce to wywoływanie uczuleń i podrażnień wszelakiego rodzaju. Ponadto idealnie wysusza powodując świąd, rumień a nawet AZS czyli atopowe zapalenie skóry. Ale to nie wszystko. Dodajmy jeszcze powstawanie łupieżu i wypadanie włosów. Zestaw idealny.

SLES – Sodium Laureth Sulfate – braciszek nieco łagodniejszy, ale nie dajmy się zwieść. Nie dajmy. Tak poważnie to nie jest żadną alternatywą dla SLS. Do widzenia Panu.

SLS i SLES często są zanieczyszczone rakotwórczymi dioksynami (ulubiona trucizna ukraińskich władz).

Propylene glycol – wspominany już przy farbach do włosów. Jego największym osiągnięciem jest wzmaganie przenikania toksycznych substancji przez skórę wgłąb organizmu. Taki odźwierny.

DEA, MEA, TEA – trzy siostry jak z Szekspirka. Dietanoloamina, Monoetanoloamina i Trietanoloamina. Mają za zadanie wytworzyć pianę, bo się tak ludziom ubzdurało, że jak z piany afro się nie da zrobić, to znaczy, że szampon nie myje. Stąd obecność tych trzech paskud co wywołują alergie, mają działanie toksyczne i potencjalnie rakotwórcze.

PEG i PPG – Glikol Polietylenowy i Polipropylenowy. Są to sybstancje myjące o działaniu rakotwórczym i uszkadzającym strukturę genetyczną komórek. Nic dodać, nic ująć.

Ammonium Chloride – stosowany przy produkcji baterii. Powoduje łupież i alergie.

Sodium Chloride – czyli sól. Dodawana w dużych ilościach jako zagęszczacz. A wiadomo. Sól w nadmiarze szkodzi.

Parabeny – np. metylparaben, propylparaben. Mówią ludzie, że to najlepiej sprawdzone konserwanty. Owszem, ale dzięki temu wiemy, że są drażniące, estrogenne i silnie alergizujące. Ale ponieważ są najtańsze, stosuje się je powszechnie.

Zapachy syntetyczne – w składzie znajdziecie Parfum. Co się za tym kryje? Do 4000 związków chemicznych, które drażnią układ oddechowy i skórę. A stąd niedaleko do alergii skórnych, oddechowych i astmy.

Silikony – niby nieszkodliwe, ale zupełnie bezsensowne. Powlekają włosy warstwą, która początkowo daje efekt blasku. Kumulacja warstw powoduje, że włosy stają się suche i sianowate. Złudny blask zamienia się w mat. Zmieniamy szampon i odżywkę (jeszcze więcej silikonów) i po chwilowym polepszeniu, mamy to samo. Wiele silikonów nie rozpuszcza się w wodzie. Nawarstwione nie tylko odbierają włosom urodę, ale i niszczą je nie przepuszczając substancji nawilżających i odżywczych.

Rozpuszczalne w wodzie
-dimethicone copolyol
-lauryl methicone copolyol
-hydrolyzed wheat protein hydroxypropyl polysiloxane
-kazdy silikon z PEG na poczatku
Nierozpuszczalne w wodzie, łatwo usuwane za pomocą łagodnych szamponów (np. na bazie coco betaine)
– amodimethicone
-dimethiconol
-beheonoxy dimethicone
-phenyl trimethicone
Nierozpuszczalne w wodzie, ciężko usuwane przez łagodne szampony (trzeba szampon zostawic na pare minut)
-simethicone
-trimethicone
Wymagajęce sulfates do usunięcia – lepiej sie od nich trzymać z daleka
-cyclomethicone
-cyclopentasiloxane
-trimethylsilylamodimethicone
– trimethylsiloxysilicates.

http://www.laboratoriumurody.pl/forum/uwaga-na-silikony,t731.html

Czas na wieści pozytywne. Rynek kosmetyków naturalnych nie zawodzi.

Po pierwsze najłatwiej dostępne szampony Rossmanowej Alterry. Wypróbowałam szampon z kofeiną i biotyną do włosów wypadających. Zasadniczo przestawienie się na naturalne szampony po jakimś czasie zauważalnie zmniejsza ilość wypadających włosów. Ten szampon natomiast dodaje jeszcze włosom życia i blasku.

Image

Spróbowałam też szamponu nabłyszczającego i dodającego objętości. Ogólnie szampony te są do siebie dosyć podobne, ale wszystkie mają wielkiego plusa. Kosztują do 10 zł, mają dobre składy, myją i odświeżają, dodają zdrowego blasku, nie plączą włosów specjalnie (na takie problemy są odżywki i delikatne mycie, a nie kołtunienie). Pienią się delikatnie, nie ma mowy o betonowej pianie. Jednym słowem dobre, delikatne szampony o nienatrętnym, aczkolwiek bardzo charakterystycznym dla kosmetyków naturalnych zapachu. Kwestia przyzwyczajenia.

Image       Image

Aktualnie używam szamponu Sante z serii familijnej. Jest to szampon nadający blask, zawierający olejek z pomarańczy, ekstrakt z kokosa i sok aloesowy. Bardzo dobrze myje, a włosy po nim nie tylko błyszczą, ale są cudownie miękkie i delikatne. Do tego butla 500 ml kosztuje ciut ponad 30 zł.

Image

Kosmetykami, które też bardzo przypadły mi do gustu są szampony Neobio w nowej wersji o bardzo przystępnych cenach. W ofercie są trzy opcje: dodająca blasku, dodająca objętości i odżywcza. Miałam przyjemność myć włosy dwoma pierwszymi wariantami. Szampony podobne są do tych z Alterry. Jakoś bardziej przypadł mi do gustu ten na objętość z kofeiną i brzozą. Włosy po szamponie nadającym blasku nie różniły się w stosunku do kofeinowego jeśli chodzi o połysk, ale były jednak bardziej oklapnięte i mniej puszyste. Dlatego, jeśli wrócę do Neobio, to do kofeiny. Cena za 250 ml to 14 zł.

Image

Absolutnymi przebojami jeśli chodzi o szampony,  a także odżywki są preparaty Eubiona. Póki co skorzystałam ze sporej już ilości próbek i na pewno następny będzie kosmetyk od nich. Do wyboru są wersje do włosów suchych, tłustych, cienkich, farbowanych i wrażliwych. 500 ml kosztuje ok. 44 zł, czyli wciąż tyle, co szampony drogeryjne.

Co takiego mają w sobie szampony Eubiony? Włosy są po nich obłędnie miękkie, puszyste i doskonale zadbane. Nie ma mowy o podrażnieniu czy swędzeniu skóry głowy. Do tego lustrzany blask i lekkość. W połączeniu z odżywką tej firmy mamy zestaw idealny.

Image       Image

http://www.eubiona.de/index.php?id=63&L=2

Prawda jest taka, że szampony naturalne może nie powalają z nóg zapachami i kremowymi konsystencjami (chociaż takie też istnieją), ale serio warto się na nie przerzucić dla własnego zdrowia oraz tego niesamowitego naturalnego blasku i cudownej miękkości. Ponadto, przynajmniej jeśli chodzi o wersje wypróbowane przeze mnie, nie dochodzi do obciążenia włosów. Wersji odżywczych nie próbowałam. Co więcej przetłuszczanie nie doskwiera już tak bardzo. Włosy utrzymują świeżość.

Wszystkie kosmetyki kupuję w sklepie http://skarbiec-natury.pl/, gdzie oferta największa, obsługa super i ceny milutkie.

Życzę więc miłego mycia!

Pozdrawiam

Advertisements

About Ola D.

I'm into being ecofriendly and everything bio and organic. Not obsessed yet, trying to be reasonable.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

Archiwum

%d bloggers like this: